.

1 2 3

poniedziałek, 22 lipca 2013

Letni KONKURS pełen emocji !!!

napisane przez Agnieszka o godzinie 11:16 22 Komentarzy

Bazgroszyt.pl i Uwriskowo zapraszają na letni konkurs pełen emocji!
Bazgroszyt.pl właśnie wydał kreatywną serię Emoje, która ma uczyć najmłodszych rozpoznawania emocji i radzenia sobie z nimi. W serii Emocje znajdziemy zeszyty do rysowania, kreatywne kolorowanki w formacie XXL, a także karty do gier i aplikację mobilną.
Odpowiedz na pytanie i wygraj jeden z 6 zestawów od Bazgroszyt.pl


Pytanie konkursowe brzmi:

Czy i jak rozmawiasz z dzieckiem 
o emocjach, uczysz ich rozpoznawania i radzenia sobie nimi?

Odpowiedzi proszę wpisywać w komentarzu pod tym postem a spośród wszystkich, 6 najciekawszych zostanie nagrodzonych kreatywnymi zestawami pełnymi emocji :D

Na Wasze odpowiedzi czekamy do końca lipca a 1 sierpnia ogłosimy laureatów.


Zapraszamy do zabawy!!!


22 komentarze :

  1. to bardzo trudno jest tak opisać słowami, to musi wyjść w jakimś odpowiednim momencie, dziecko musi być skupione na rozmowie, konwersacja wychodzi prosto z serca, czekam na zadane pytania, wtedy staram się w odpowiedni sposób, poprzez emocje właśnie przekazać, odpowiedzieć na nie.. Amelka ma 4 lata i bardzo dobrze mi się z nią już rozmawia i na takie tematy, ale musi być czymś poprzedzone, np po przeczytaniu książki lub obejrzeniu bajki..
    Joanna Czar-Bor

    OdpowiedzUsuń
  2. Zara ma 3 latka, rozmawiam z nia caly czas. Corci buzka sie nie zamyka. O emocjach tez rozmawiamy. Zwlaszcza wtedy gdy sie one pojawiaja. Staram sie ja uczyc ze wszyscy mamy prawo byc czasami smutni albo zli. Tlumacze jej, ze nie ma nic zlego w tym, ze sie czasami placze. Zwlaszcza wtedy gdy jest nam smutno. Jednoczesnie pokazuje jej, ze warto okazywac te pozytywne emocje. Smiac sie kiedy jestesmy szczesliwi. Z entuzjazmem i radoscia zaczynac nowy dzien, bo wtedy wszystko nam sie jakos lepiej udaje. Pokazywac i mówic o tym ze sie kogos kocha. Staramy sie z mezem byc dla niej przykladem. Gdy jej sie cos udaje chwalimy ja i pokazujemy ze jestesmy dumni i szczesliwi. Gdy córcia ma gorszy dzien i jest z jakiegos powodu smutna rozmawiamy z nia. Przytulamy i wspieramy, staramy sie ja zrozumiec. Pytamy co jest powodem jej zmartwienia, ale nie naciskamy aby uzyskac odpowiedz. Pozwalamy jej na okazywanie jej wlasnych uczuc i emocji. Mysle. ze bardzo wazne jest aby umiec byc szczesliwym samym z soba. Wtedy latwiej rozumie sie tez i innych. Pomocne w rozmowie o emocjach sa tez bajki lub codzienne sytuacje. "Mamo, dlaczego ta dziewczynka jest smutna? Dlaczego on placze? Mamo czemu ona tak krzyczy?" Takie pytania nigdy nie pozostaja u nas bez odpowiedzi. Sa zwykle poczatkiem rozmowy o emocjach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi rozmowy z synkiem na temat emocji przychodzą jakoś łatwo. Aluś ma 3 latka i jest nad wyraz empatyczny. Gdy jesteśmy np. na placu zabaw i jakieś dziecko się przewróci i płacze, on natychmiast podbiega i stara się mu pomóc albo pocieszyć :) Mamy kilka książeczek o uczuciach i emocjach, Aluś bez problemu rozpoznaje m. in. złość, radość, smutek, wstyd, potrafi również nazwać swoje uczucia - do mamy, taty, babci, dziadka i kuzyneczki mówi, że nas kocha, ale już do kolegi z piaskownicy, że go lubi. Jak jakaś mama krzyczy na dziecko, np. w sklepie wtedy Aluś pyta, czy dziecko było niegrzeczne i dlatego ta pani krzyczy? Mówi też, że nie lubi krzyku. Potrafi wyrazić emocje i je rozpoznać oraz nazwać. Włożyliśmy w to sporo pracy. Musieliśmy sami przestać denerwować się bez powodu i nauczyć cierpliwości, aby Aluś mógł łatwiej rozpoznać nasze emocje i powoli się ich uczyć. Dziś jesteśmy z niego dumni i z tego w jaki sposób okazuje szacunek np. dzieciom i ludziom niepełnosprawnym.

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas rozmawiamy o uczuciach wtedy gdy sie pojawiaja.synek dopiero ma 3patka wiec jest dobry miment.juz do perfekcji opanowal zlosc i radosc ;-)smutny naprawde byl raz gdy musielismy wracac do domu od ukochanej babci(mieszkamy w znacznej odleglosci od siebie i bardzo zadko sie widujemy) i pojawia sie problem z tym tlumaczeniem bo jak maluchowi wyjasnic ze tesknota w sumie jest dobra bo pozniej nie bylo by takiej frajdy u babci ale gdy serduszko sciska to wszystko jest zle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój starszy synek ma 5 lat, o emocjach i ich wyrażaniu rozmawiam z nim dość często, a zwłaszcza ostatnio, kiedy urodził mu sie braciszek. Najpierw była złość, zazdrość, gniew- dzięki rozmowom i tłumaczeniu jakość uporaliśmy się ze złymi emocjami, synek dojrzał a teraz kocha brata ponad wszystko. Oczywiście są sytuacje kiedy jest zły, czuje się pokrzywdzony, ale na szczęście wie, że go kochamy, dużo rozmawiamy i więcej jest radosnych niż złych chwil i odczuć. Najważniejsze, żeby dziecko nie czuło się odrzucone, odsuniete na drugi plan i żeby wiedziało, że jest kochane i może liczyć na najbliższych

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozmawiamy ze starszym synem bardzo często. Takie rozmowy są na porządku dziennym, bo Oskar jest dzieckiem wyjątkowym, które nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie radzi sobie zarówno z emocjami, które są w nim jak i z tymi, które go otaczają. Musimy mu tłumaczyć, pokazywać i dawać przykład jak radzić sobie z tym co nas złości i przytłacza. A teraz - gdy młodszy brat podrósł (ma 2 lata) i potrafi dopiec dodatkowo musi czuć nasze wsparcie.
    Rozmowy o uczuciach najczęściej dotyczą naszych problemów czyli: lęku przed ciemnością, lęku przed zapisaniem się na zajęcia sportowe, a do niedawna i moczenia nocnego. Każda z tych rozmów musiała być delikatna i ostrożna. Na szczęście na razie pokonaliśmy problemy, choć wiemy, ze nie minęły na zawsze.

    Codziennie mam wrażenie, że my uczymy jego, a on nas.
    Najważniejsze jest dla nas żeby nie obawiał się tego jakim jest, czy się czegoś lęka, czy ma ochotę skakać ze szczęścia. Ma być sobą.

    Oskar ma 7 lat i ma ADHD.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anabel ma 4 latka a Rosalie niedlugo skonczy 2. Na codzien towarzysza nam emocjonalne burze poniewaz wszystko jest dla dziewczynek albo bardzo ekscytujace lub dy dziewczynki sie zezloszcza powzwalamy im sie wykrzyczec badz zamknac w swoim pokoju do ochloniecia, nie dozwolone sa natomiast agresywne zachowania wzgledem siebie badz innych. Gdy cos nas uszczesliwia i cieszy, wyrazamy to takze glosno przez "hurra", skakanie lub taniec.
    Kazdego dnia przed snem podsumowujemy dzien. Przypominamy sobie zdarzenia i towarzyszace im emocje. Choc mowimy o tym, ze cos nas zasmucilo, zdenerwowalo czy przestraszylo, skupiamy sie glownie na wychwytywaniu pieknych i radosnych chwil by przywolac pozytywne sny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabel ma 4 latka a Rosalie niedlugo skonczy 2. Na codzien towarzysza nam emocjonalne burze poniewaz wszystko jest dla dziewczynek albo bardzo ekscytujace albo koncem swiata. Gdy dziewczynki sie zezloszcza powzwalamy im sie wykrzyczec badz zamknac w swoim pokoju do ochloniecia, nie dozwolone sa natomiast agresywne zachowania wzgledem siebie badz innych. Gdy cos nas uszczesliwia i cieszy, wyrazamy to takze glosno przez "hurra", skakanie lub taniec.
      Kazdego dnia przed snem podsumowujemy dzien. Przypominamy sobie zdarzenia i towarzyszace im emocje. Choc mowimy o tym, ze cos nas zasmucilo, zdenerwowalo czy przestraszylo, skupiamy sie glownie na wychwytywaniu pieknych i radosnych chwil by przywolac pozytywne sny.
      Odpowiedz

      Usuń
  8. Mój 4,5 letni starszy synek jest bardzo zamknięty, wstydliwy i trudno mu było rozmawiać o emocjach, choć czasem widziałam, że coś go gryzie. Próby nakłonienia go do mówienia, oczywiście nic nie dały, a ja zaczęłam się bać, że zamknie się jeszcze bardziej. Kiedy w pewnym momencie pojawił się problem z "chodzeniem do przedszkola" wiedziałam, że trzeba działa i jakimś sposobem delikatnym dowiedzieć się co w tej małej, wrażliwej główce się dzieje. Razem z mężem ustaliliśmy, że codziennie wieczorem będziemy mówić każdy po kolei, co dobrego/radosnego się w danym dniu zdarzyło, a co złego/smutnego. Zaczynaliśmy od nas, a to że ktoś nas zdenerwował, a, że miałam fajne spotkanie z koleżanką...ale i tak mojemu synkowi na początki trzeba było podpowiadać co to takiego mogłoby być. Powolutku zaczął mówić, że fajnie, że świeciło słońce i mógł pójść na spacer, albo nie fajnie, że nie obejrzał bajki, troszkę później pojawiły się pierwsze emocjonalne wypowiedzi - Nie fajnie, że braciszek płakał i myślał, że go coś boli i tak krok po kroku odkrywał przed nami swój świat emocji, wątpliwości, obaw, przedszkolnych problemów, codziennych radości, marzeń, pragnień. Po pewnym czasie mój syn sam wymyślił nową zabawę - codziennie rano przy śniadaniu, każdy opowiada co mu się śniło:-)
    Obecnie nasze codzienne wieczorne podsumowanie dnia przeradza się w długą rozmowę, czasem ogranicza się do dwóch krótki zdań, nie naciskamy, ale lubimy nasz codzienny zwyczaj, który nie tylko pozwala rozładować emocje, spojrzeć na problem z boku, ale również umacnia rodzinną więź, zaufanie i pewność, że w rodzinie zawsze możemy na siebie liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. JESTEM MAMĄ 7 I 9 LATKA. OBOJE Z MĘŻEM OD SAMEGO POJAWIENIA SIE NASZEJ DWÓJKI SZKRABÓW, STARALIŚMY SIĘ NIE UKRYWAĆ PRZED NASZYMI DZIEĆMI SWOICH UCZUĆ I EMOCJI. KAŻDE DZIECKO I KAŻDY DOROSŁY POWINIEN PRZEŻYWAĆ WSZYSTKIE EMOCJE I UCZUCIA, BO TO ONE NADAJĄ „BARWĘ” NASZEMU ŻYCIU I
    POZWALAJĄ ZROZUMIEĆ INNYCH LUDZI ORAZ POWODY ICH ZACHOWAŃ. FAKT, ŻE DZIECI SĄ ODSUWANE OD SYTUACJI ZWIĄZANYCH Z PRZEŻYWANIEM RADOŚCI, SMUTKU CZY TRAUMY NP. PO STRACIE KOGOŚ BLISKIEGO- NIE JEST NICZYM DOBRYM. NIE POMOŻE ROZŁOŻONY PARASOL OCHRONNY NAD ICH GŁOWAMI, PRZYJDZIE KIEDYŚ TAKI MOMENT, ŻE DRUTY I CAŁE MOCOWANIE TEGO PARASOLA NIE WYTRZYMAJĄ, I NIE UCHRONIĄ PRZED ZŁEM CAŁEJ NASZEJ RZECZYWISTOŚCI. STARAMY SIĘ POSTĘPOWAĆ TAK, ABY JAKUB I PAULINKA BYLI PRZYGOTOWANI NA KAŻDĄ SYTUACJĘ I POTRAFILI SOBIE PORADZIĆ. NIGDY NIE UKRYWALIŚMY PRZED NIMI ŁEZ GDY NAM BYŁO ŹLE, COŚ NAS SMUCIŁO CZY RADOŚCI , GDY NAS COŚ CIESZYŁO. STARAMY SIE W NICH UMACNIAĆ TO, ABY AKCEPTOWALI SIEBIE TAKIMI JACY SĄ, NIE PRZEJMOWALI SIĘ TYM CO MÓWIĄ O NICH INNI, ŻE SĄ DOBRZY, A TO JAKIMI BEDĄ LUDŹMI W PRZYSZŁOŚCI ZALEŻY OD NICH SAMYCH. POWTARZAM, ŻE ZAWSZE MOGĄ SIĘ DO NAS ZWRÓCIĆ GDY MAJĄ JAKIŚ PROBLEM, ŻE BĘDZIEMY STARALI SIĘ POMÓC CZY TO ZAWIĄZANIE BUTA, CZY ROZWIĄZANIE JAKIEGOŚ PROBLEMU. ZAWSZE RAZEM A DAMY RADĘ ZE WSZYSTKIM:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasz dom od 2 miesięcy, od kiedy dwuletnia córeczka została starszą siostrą jest przepełniony emocjami. Miłość przeplata się z nienawiścią, radość ze smutkiem, fascynacja ze znudzeniem. Jeszcze przed pojawieniem się braciszka dużo rozmawiałyśmy o emocjach, które mogą się pojawić - musiałam wytłumaczyć córce co znaczy być smutnym czy złym. Cały czas powtarzam, że mama bardzo kocha Helenkę, ale czasami nie może jej przytulić kiedy tego chce np.jak karmi dzidzię. Niekiedy nasza córka ma napady złości, krzyczy, próbuje uderzyć braciszka - wtedy na spokojnie staramy się jej zapytać dlaczego tak właśnie robi? Czy jest jej smutno, czy jest zła - wtedy zazwyczaj Helenka mówi,że dziś chciałaby wyjść na spacer tylko z mamą bez braciszka albo że bardzo chce aby mama wzięła ją na ręce. Takiej małej główce trudno jest jeszcze zrozumieć wszystkie emocje a tym bardziej je nazwać, ale cały czas tłumaczymy, kochamy i wspieramy. Pewnego dnia córka przed snem wylicza: kocham moćno mamę, kocham tatę, babcię, ciocię, na pytanie a braciszka odpowiedziała - lubię ( całe szczęście, że jednak lubi, na pokochanie ma jeszcze czas. Mam nadzieję, że tak się stanie). Póki co każdy dzień jest inny - raz kolorowy raz czarny a wszystko za sprawą towarzyszących nam codziennie EMOCJI.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam jeszcze swoich dzieci, ale pracuję w przedszkolu. Dzieciaki są różne, ale zazwyczaj jednak kiepsko radzą sobie z wyrażaniem i nazywaniem emocji. Fajnym sposobem jest uczenie dzieci wyrażania emocji w zabawie, do czego posłużyć może własnoręcznie przygotowana kostka emocji, na której przykleimy różne "buźki". Można prosić dziecko, by wskazało swój aktualny humor, co staje się asumptem do rozmowy, poznania przyczyny takiego stanu rzeczy, poszukania rozwiązania. W pracy korzystam także z własnoręcznie przygotowanego memory z twarzami wyrażającymi różne emocje. O zaletach klasycznego "memory" nie trzeba chyba mówić, a w takiej wersji dodatkowo rozmawiamy w jakich sytuacjach można się w taki sposób czuć, z jakiej przyczyny. To ważne, by pomagać dzieciom radzić sobie z emocjami, a będzie to możliwe tylko wtedy, kiedy dzieci będą emocje rozumieć, a sytuacje zabawowe zdecydowanie temu sprzyjają. Przyjemne z pożytecznym!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tego ,że mój synek ma niespełna 10 miesięcy ,już teraz staram się pokazywać mu ,czym są emocje .Pokazuję mu czym jest smutek ,radość ,złość ,czy ból .Kiedy Kuba cieszy się z czegoś ,a mam go dla przykładu na kolanach ,mówię mu o tym ,że to jest radość ,że teraz Kubuś się uśmiecha /cieszy się .Kiedy zdarzy się mu mnie uderzyć ,na przykład w twarz rączką ,robię smutną minę ,tłumaczę ,że tak nie wolno ,że mamie jest teraz smutno ,że to boli i tak nie powinno się robić .Gdy Kuba się o coś uderzy i płacze -również tłumaczę mu ,żeby sobie popłakał ,że to nic złego ,że nic się nie dzieje niedobrego .Jak każdemu brzdącowi -zdarza mu się złościć ,wtedy również mówię mu coś w stylu "ale Kubuś jest zły" i tłumaczę w najprostszy możliwy sposób .Kiedy mi smutno i zdarza mi się popłakać z jakiegoś powodu ,albo coś mnie boli i źle się czuję ,a Kuba na przykład leży ze mną na łóżku ,tłumaczę mu ,że mamusia jest smutna ,bo ...(coś tam ,coś tam) ,albo ,że mamusię boli ...(coś tam) .Kuba na ogół słucha z zainteresowaniem i zdaje się mieć taką minę ,jakby rozumiał ,co mówię .
    Wiadomo ,że tak małe dziecko nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego co się do niego mówi ,ale uważam ,że im szybciej zacznie się dziecku tłumaczyć emocje ,tym lepiej .Kiedy dorośnie -łatwiej będzie nam rozmawiać o wszystkim ,jeśli zaczniemy już teraz ,a właściwie -jeżeli ja zacznę już teraz tłumaczyć mu wszystkie odczucia jakich doznaje . :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo często rozmawiam z córką o emocjach ze względu na to, że we wrześniu idzie do zerówki i musi sobie z nimi poradzić jak coś nie będzie jej pasować albo za bardzo sie będzie ekscytować. Ale też jestem zmęczona bo córka na wszystko reaguje płaczem ot tak reaguje na emocje... Kiedyś stosowałam krzyk ale to nic nie dawało teraz poprostu z nią rozmawiam, że płacz to oznaka nie szczęcia i że ma za ładną buzię aby płakać;) a tak naprawdę to pomogło rozpoznawanie uczuć od chwili wyciszenia.. Czyli poprostu gdy Oliwia zaczyna płakać odsylam ją aż się uspokoi a potem rozmawiamy i jest po bólu;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A u mnie jest tak ze czeasciej to starszy synek (3 lata) mnowi o emocjach niz ja. Choc ja tez nie unikam tego tematu. Dlaq Michalka wzorcem do nazywania i rozrozniania emocji jest jego brat(1,5 roku). Dzieki temu ze mu mowilam ze np. Grzes placze, jest smutny, cieszy sie Michalek w mig potrafi powiedziec w jakim stanie jest jego braciszeknp. Mama Grzesiu cieszy sie, cieszy, albo placze, ssmutno mu. Gdy jest zly mowie mu ze wiem ze jest zly, zagniewany ale nie wolno zabierac innym zabawki, bic itd. To przychodzi z konkretna sytacja i wtedy staram sie intereweniowac, tlumaczyc i rozmawiac. Nie jest to latwe gdy dziecko ma wyjatkowo trudny charakter ale jakos sobie radze choc do perfekcji wiele mi brakuje. Nie jestem zwolenniczka metody zostawiania dziecka bo ono samo nie wie co sie z nim dzieje gdy np. jest zle czy smutne. Staram sie porozmawiac i wytlumaczyc co jak i dlaczego, nie zawsze sie to udaje ale mysle ze tak jak dzieci ucza sie od nas my od nich tez. Spokoju i opanowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapominialam sie podpisac, Katarzyna Wojdyła, mama Michalka i Grzesia

      Usuń
  15. Dzieci i emocje –trudny temat, który obecnie ćwiczymy z prawie dwulatkiem i pięciolatkiem. Przede wszystkim rozmawiamy wtedy, kiedy emocje zaczynają się pojawiać (najczęściej są to negatywne emocje takie jak złość, obawa czy strach). Startowaliśmy wcześnie, bo kiedy maluchy miały kilka miesięcy i płakały to ja podczas utulania nazywałam ich emocje. Obecnie staram się jak najwięcej czytać chłopakom (jesteśmy stałymi bywalcami Biblioteki Raczyńskich w naszej okolicy!!!). Na tyle ile to możliwe staram się uprzedzić ewentualne „trudne” spraw i niektóre tematy (np. narodziny brata, wizyta u lekarza, większe imprezy rodzinne, przedszkole). Wcześniej próbujemy omówić to co może się przydarzyć i zastanowić się jak można się wtedy czuć. Do tego wykorzystujemy książeczki-o ile takie znajdziemy. Zaczynaliśmy od serii „To nic strasznego” (grube kartonowe książki dla najmłodszych lub książeczki z naklejkami dla starszych), teraz częściej sięgamy po książeczki z serii „Zuzia” i „Maks” (wydawnictwa Media Rodzina). Często podczas czytania książeczek przerywam i pytam starszego o to, co bohaterowie mogą czuć lub co będzie się działo za chwilę, jak zareagują i dlaczego.
    Trafiliśmy też na dwie „zabawki”, które wykorzystywaliśmy do tematu emocji. Jedna to układanka – dopasowywanka: rodzina misi (mama miś, tata miś, synek miś i córeczka miś), w której dobiera się minki i ubranka misiaków. Misie mają różne minki, więc można tworzyć ich różne historyjki próbując dobierać odpowiednie minki. Druga pomoc to zestaw dwuelementowych puzzli (nie pamiętam nazwy) z przeciwieństwami np. smutny-wesoły. Ale do naszych zagadnień związanych z emocjami raczej kiepsko się sprawdził (starszy układa puzzle dopasowując je i nie zwraca prawie uwagi na obrazki, młodszy na razie puzzle układa „siłowo”)…
    W najbliższym czasie wybieram się na urlop i będę miała więcej czasu na zabawę z dziećmi. Mam pomysł na emocje - chciałabym zrobić karty do gry typu memo z ludzkim twarzami pokazującymi różne emocje. Mam nadzieje, że się sprawdzą!!!
    No i na koniec chyba najlepsza nauka. Przedwczoraj zobaczyłam mojego pięciolatka, przytulającego płaczacego malucha i tłumaczącego mu, że złości się, bo jest zmęczony i wtedy wszystko go denerwuje ale jak się wyśpi to już będzie lepiej! Bezcenne!!!!!
    Iza (mama Marka i Grzesia)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. W naszej rodzinie temat emocji i uczuć pojawił się dość wcześnie. Trudne sytuacje, zdarzenia które dotknęły naszą rodzinę spowodowały, że z emocjami musieliśmy mierzyć się każdego dnia, trudno je tym samym było ukryć przed dzieckiem, które doskonale wyczuwało nasze nastroje. To właśnie synek nas ośmielił i nauczył bez skrępowania mówić o naszych uczuciach i pomimo początkowych obaw czy maluch udźwignie ciężar takich przeżyć z czasem okazało się, że niesłusznie się tego baliśmy, bo właśnie dzięki takim rozmowom wiemy, że nasze dziecko poradziło sobie z wydarzeniami jakie miały miejsce, że je rozumie i Potrafi o nich mówić. Nasz synek potrafi teraz rozmawiać o emocjach i się ich nie wstydzi, co ważne potrafi je określać i powiedzieć czy jest niezadowolony czy wręcz zły, czy dana sytuacja wywołała u niego radość czy wręcz euforię. To my dorośli nie wstydzimy się odpowiadać na pytania: "dlaczego jest zła/zły? Dlaczego płaczesz? Z czego się śmiejesz", bo wiemy, że naszą postawą dajemy dziecku sygnał, że warto swoje emocje wyrażać i o nich mówić. Teraz każda sytuacja, która przed nami staje nie jest tematem tabu, a tematem do rozmów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja córcia ma dopiero 1,5 roczku, ale o emocjach rozmawiałam z nią już od maleńkości, bo wiem, że choć może i nie rozumiała znaczenia słów, to samo niewerbalne pokazywanie uczuć i emocji było w stanie zdziałać cuda.

    Teraz jest już świadoma znaczeń podstawowych emocji i staramy się z mężem za każdym razem nazywać dany stan emocjonalny konkretnymi słowami: chyba jest ci smutno, bo Zosia zabrała Ci książeczkę? Czy jesteś zła już ze zmęczenia? Widać, że bardzo się cieszysz, że jedziemy do babci etc.
    Córcia potrafi powiedzieć tak lub nie, albo 'nie o to!', gdy nie trafiamy z pytaniem.

    Mamy też sporo książeczek i gier typu memo o różnych stanach emocjonalnych. Lidzia jeszcze zbyt długo nie siedzi spokojnie słuchając treści, ale już opisywanie co dokładnie widzi na obrazku i rozmowy, które zwierzątko jest smutne czy rozdrażnione jak najbardziej trafiają na podatny grunt :)

    Dążymy do tego, aby córcia nie kryła się ze swoimi odczuciami i umiała je konkretnie nazwać. Sami też tłumaczymy jej nasze nastroje, aby wiedziała, że czasem mama jest smutna, bo jest chora, a tata jest rozdrażniony bo jest głodny i śpiący [ostatnio na takie uzasadnienie córcia przyniosła mężowi swoją kanapeczkę z kolacji i podusie :)]. Za każdym razem też gdy tracimy cierpliwość i mówimy podniesionym głosem, to po ochłonięciu idziemy do córci i opisujemy w kilku słowach co to była za reakcja i czym była podyktowana, oraz że tak i tak sobie z danymi emocjami poradziliśmy.

    Jestem też dumna z nabytej już kilka m-cy temu umiejętności córci do kanalizowania swojej histerii: czasem sama ma tę świadomość, a czasem trzeba ją zapytać w chwili łapania oddechu czy wpadła w histerię, a wtedy jak zaklęta idzie po misia,albo zrzuca jakąkolwiek podusie na podłogę i się na nią kładzie głaszcząc i się uspokajając :)
    Po czym podchodzę do niej i znowu opisuję co się właśnie zdarzyło.

    Monika Zielińska

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem mamą dwuletniej Panny M która burzliwie przechodzi okres buntu dwulatka. Oj nie raz zdarzają się nam sytuacje w których wybucha jak wulkan potrafi wtedy być bardzo hałaśliwa potrafi tupać krzyczeć na wszystko ma dopowiedzenia słowo NIE. Takie zachowanie jest bardzo trudne dla rodzica bo z jednej strony czasem aż serce się kroi czasem zwłaszcza przy pierwszych takich sytuacjach chce się śmiać a czasem po prostu chce się płakać z bezsilności. Niestety moim zdanie trzeba troszkę przeczekać taki bunt i gdy dziecko się już trochę uspokoi wtedy z nim porozmawiać i my właśnie w ten sposób postępujemy. Nie lubimy karać Panny M. Czasem rozmowa potrafi zdziałać cuda. Gdy jesteśmy już obie spokojne wtedy rozmawiamy: Zawsze tłumaczę mojej córeczce że ja rozumiem że jest zła i rozumiem że chciałaby np zjeść czekoladkę przed obiadem ale musi zrozumieć że nie można mieć wszystkiego i że przede wszystkim czasem po prostu wystarczy poprosić a nie od razu wymuszać krzykiem złością i sprawianiem przykrości. Najgorszym możliwym posunięciem jest krzyczenie na dziecko bo agresja rodzi agresję a spokój rodzi spokój. Dlatego zawsze stawiamy na spokój. najważniejsze też by wtedy dziecko uchronić przed zrobieniem sobie krzywdy. jednak taka złośc nie trwa długo a Po złych emocjach zawsze przychodzi czas na te dobre na uśmiech na przytulanie i ciepłe słowa. następuje czas pogodzenia. zawsze wtedy przybiega przeprasza przytula się mówi że kocha. Zawsze staramy się nazywać nasze emocje. Swego czasu zrobiliśmy sobie małe plansze z emocjami Była uśmiechnięta buzia była smutna buzia była rozgniewana buzia i buzia bez wyrazu, buzia zdziwiona z szeroko otwartymi oczkami i otwartą buzią. Najważniejsza jest rozmowa i by potrafić swoimi emocjami pokazać dziecku jak sobie radzić z tymi złymi z złością czy smutkiem.

    Karolina Sikorska

    OdpowiedzUsuń
  20. W pierwszych latach życia emocje „nad dzieckiem panują”
    Wyraża ono uczucia całym sobą – maluchy rozmowy potrzebują.
    Najważniejsze jest reakcji odwrócenie,
    I panowania nad własnymi emocjami dziecka nauczenie.
    Nie chodzi o emocji tłumienie,
    Ale pomoc w ich zrozumienie.
    Słowa jak i wzory ich użycia właściwego
    Czerpie z otoczenia , z dnia codziennego.
    Dlatego należy z dzieckiem o świecie uczuć rozmawiać
    A nie samego z nimi pozostawiać.
    Choć praca z emocjami malucha nie jest najłatwiejsza,
    Ale jakże później zrozumiana przez malucha jest przyjemniejsza.
    Przede wszystkim dużo rozmawiamy,
    Pouczające o emocjach książeczki czytamy.
    Od czasu do czasu w taką zabawę się bawimy,
    Podczas której jakby w aktora się wcielimy.
    Niekiedy okazujemy strach, czy uśmiech pełen radości,
    Zaś później płaczemy czy jesteśmy pełni złości.
    Poprzez zabawę dziecko uczy się niesamowicie,
    Następnie emocje wciela w życie.
    Takie oto na emocje mamy sposoby bez wątpienia
    Dzięki nim dziecko na bardziej mądrego się malucha zmienia.

    Skoro do końca lipa to do 31.07. 

    Alicja Śnieżek

    OdpowiedzUsuń

shareThis