.

1 2 3

wtorek, 23 października 2012

STRAŻ POŻARNA w akcji

napisane przez Urwiskowo o godzinie 11:43 8 Komentarzy

Ostatnio na Facebooku pisałam, że Oliwier znów wcielił się w rolę testera. Od ubiegłego tygodnia sprawdza na wszystkie możliwe sposoby WÓZ STRAŻACKI  Dickie Toy, który to dzięki firmie BERNEY TOYS, sprzedającej zabawki dla dzieci, gości w naszym domu.



Na sam widok pudełka z samochodem oczy Oliwier zrobiły się wielkie i rozbłysły radością. Ale w końcu nie to w zabawce jest najważniejsze. Musieliśmy ją solidnie przetestować
i sprawdzić czy spełnia nasze oczekiwania. 



Jeszcze w pudełku Oliwier chciał sprawdzić syrenę strażacką. Chociaż na opakowaniu było napisane "Try me" przyciski nie działały. Jak się okazało, nasze testowanie musieliśmy zacząć od zmiany baterii :) To jedno małe zdarzenie jednak nie wpłynęło na dalszą zabawę ani na ocenę zabawki.




Chociaż to nie jest pierwszy samochód strażacki Oliwiera, bardzo go zafascynował. Zwłaszcza rozkładana drabina, która to w pierwszej kolejności została poddana szczegółowym testom na wytrzymałość :D




Jak widać na zdjęciach, samochód jest dość duży. Jego długość ze złożoną drabiną to około 30 cm  a z rozłożoną prawie 50 cm. Wysokość straży pożarnej gdy drabina jest rozłożona to około 43 cm.





Na końcu drabiny znajduje się kabina unosząca strażaka do góry a w niej specjalne miejsce do zamocowania węża strażackiego. 
Jak prawdziwy wóz straży pożarnej, tak i ten posiada specjalne wysuwane stabilizatory, które ułatwiają zachowanie równowagi przy pracy z wysuniętą drabiną. 

Samochód ma również napęd cierny, dzięki czemu możemy go trochę "rozpędzić" i dalej sam pojedzie.

Pojazd posiada dwa różne sygnały syren uruchamiane dwoma osobnymi przyciskami. Syreny brzmią bardzo naturalnie a ich dźwięk nie jest zbyt głośny i nie drażni co dla mniej jest ogromnym plusem, bo odkąd zabawka jest w domu "wyje" codzienne a jeszcze nie kusiło mnie by pozbawić jej baterii, jak to kiedyś uczyniłam z innym samochodem strażackim synka :/ Poza  tym po uruchomieni, sygnał brzmi dość krótko i sam się wyłącza.

Poniżej krótki filmik, gdzie możecie posłuchać syren i obejrzeć efekty świetlne, których zdjęcia nie oddają.


Gdy pokazałam Oliwierowi, że ten samochód, jak prawdziwa straż, może polewać wodą, radości nie było końca. Nawet mi się "oberwało".





Na szczęście udało mi się przekonać synka, że jeśli chce gasić pożary prawdziwą wodą, może to robić jedynie w kwiatku.
Tak więc sytuacja została opanowana a radość z zabaw w strażaków nie została ugaszona :D




Zbiorniczek na wodę jest szczelny, i pojazd nie przecieka na co zwróciłam dużą uwagę. Napełnienie go wodą jest banalnie proste i Oliwier nauczył się to robić samodzielnie już przy pierwszej próbie.
Jestem pewna, że gdyby była ładniejsza pogoda, byłaby równie dobra zabawa w strażaków na dworze z tym samochodem. Może nawet lepsza, bo nie ograniczałaby się do kwiatków :)

Przyznam się, że z zabawkami  Dickie Toy nie miałam wcześniej do czynienia i nie wiedziałam jaka jest ich jakość i staranność wykonania. I tu kolejny duży plus. Całość wykonana jest bardzo solidnie. Cienkie i delikatne elementy są wykonane z elastycznego plastiku, dzięki czeku nie tak łatwo jest je uszkodzić (nam się nie udało). Doczytałam sobie w sieci, że Dickie, to linia zabawek dla chłopców produkowana przez niemiecki koncert Simba Dickie Group. Do nich należą między innymi takie marki jak  Simba Baby, EichhornSteffi LoveSchuco a te pierwsze dwie są mi doskonale znane właśnie ze względu na jakość produktów.






W dodatku dużym plusem jest też cena. 54,90 zł za taki samochód strażacki z bajerami i solidnie wykonany, to na prawdę nie dużo.

Podsumowując...


PLUSY
MINUSY
wytrzymałośćnie stwierdzono :D
jakość
dźwięki syreny
dbałość o detale
staranność wykonania
rozsuwana drabina z kabiną dla strażaka
gumowy wąż do polewania wodą
szczelny zbiorniczek na wodę
łatwe napełnianie zbiorniczka
delikatne elementy z elastycznego plastiku
cena

Dodam jeszcze, że straż pożarna tak zafascynowała Oliwiera, że sam sięgnął po kolorowanki o tej tematyce.




Znalazł też w swojej książce o strażakach taki sam pojazd.


Niebawem trzeba będzie zacząć myśleć o prezentach na Mikołajki i na gwiazdkę. Jestem pewna, że taki samochód strażacki będzie idealnym prezentem dla każdego chłopca.

Polecam serdecznie!



8 komentarzy :

  1. My mamy podobny tylko innej firmy...również rozkładana drabina, ten sam system polewania wodą...ale wóz jest chyba większy od tego, który prezentujecie.Bądź co bądź u nas też świetnie się sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda OK, ale chciałabym, żeby na aucie widniał jednak napis po polsku "straż pożarna" (dobry wstęp do nauki ortografii), a jest po niemiecku. Producent niemiecki mógłby się o to postarać sprzedając artykuły na polski rynek (chyba, że ktoś chce uczyć swoje dziecko przede wszystkim tego języka). Tel. alarmowy prawidłowy :) Pozdr:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Są auta w wersji polskiej i z podobnym wyposażeniem- takie ma przynajmniej Szymon, ale najlepsze są prawdziwe w jednostkach państwowej lub ochotniczej, lub lotniskowej straży pożarnej
    pozdrawiam i jakby co możemy Oliwiera zabrać do PSP lub LSP lub PSP

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale miałam...Franio przez godzinę kazał sobie non stop odtwarzać filmik z Oliwierem i wozem strażackim:)
    I bez końca "iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii":)
    No to wiemy, co mały dostanie na Mikołaja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Waszą stronke przeglądam już od dłuższego czasu i naprawdę jest super. Tyle tu pomysłów na zabawę z dzieciaczkami :))
    Mam jedno pytanie do Oliwierkowej Mamy,a może i wszystkich mam o poradę dotyczącą logopedy i mojej 3latki.
    13 listopada córka kończy 3 lata ale nadal nie wymawia R i W, D często zamienia na G np nie dom,a gom :( brzmi w Jej ustach. Bardzo mnie to niepokoi i myślę,czy nie wybrać się do logopedy. Wogóle mam pytanie u jakiego lekarza tak naprawdę można sprawdzić rozwój swojego dziecka ??? Czy ktoś mógłby mi coś poradzić ??? Nie chcę by moja córka była najlepsza we wszystkim,ale by nie odstawała przez swoje braki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolino - przede wszystkim logopeda specjalizujący się we wczesnym wspomaganiu rozwoju. Często wymowa to wierzchołek góry lodowej a logopeda sprawdzi wszystkie aspekty rozwoju takiego maluszka. Co do głosek, które wymieniasz "r" pojawia się w rozwoju mowy dziecka dość późno koło 4-5 roku życia, wcześniej najczęściej zamieniane jest na "j" lub "l" i tym nie musisz się martwić
    głoska "d" powinna pojawić się w drugim roku życia (między 1 a 2) a "w" między 2 a 3 rokiem życia. Przyczyn dlaczego twoja córka ich nie wymawia może być wiele i bez posłuchania dziecka ciężko jest coś radzić, często jednak jest to nieprawidłowe układanie narządów mowy lub problemów ze słuchem fonematycznym. Radzę udać się do dobrego logopedy, we własnym zakresie można robić masaż logopedyczny, który opisałam na blogu:

    http://raaanyjulek.blogspot.com/2012/10/masaz-logopedyczny-dr-elzbiety-stecko.html

    do opisu dołączony jest filmik z masażu urwiska Julka więc wszystko powinno być jasne :D
    Pozdrawiam Juleczkowa mama :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzis w sklepie widziałam to autko z polskim napisem!:)

    OdpowiedzUsuń

shareThis