.

1 2 3

sobota, 9 czerwca 2012

Zielnik - czyli pierwszy zeszyt przyrody i sposób na kształtowanie inteligencji przyrodniczej.

napisane przez Urwiskowo o godzinie 11:03 14 Komentarzy

Kilka dni temu na blogu "Skacząc w kałużach" zobaczyłam post o albumie przyrody. Przypomniało mi się, jak sama kiedyś tworzyłam coś podobnego. 
Przy pierwszej nadarzającej się okazji, gdy wybieraliśmy się do babci na działkę, zabrałam ze sobą zeszyt i taśmę samoprzylepną.
Przyroda dostarczyła nam eksponatów i tak oto powstał PIERWSZY ZIELNIK dla naszego malucha.


Oliwier zbierał z babcią roślinki, oczywiście te, które można było zrywać w ogrodzie.



Każdą z nich potem wklejaliśmy do zeszytu na osobna kartkę. 




Każdą ze stron podpisywaliśmy nazwą rośliny. Jako, że jest to pierwszy zielnik Oliwiera, używaliśmy tylko jednej potocznej nazwy.

W pewnym momencie musieliśmy przerwać zbieranie. Nie dlatego, że brakło zapału, ale ponieważ zeszyt zrobił się za gruby ;P . Teraz "prasuje się" pod obciążeniem a roślinki mają sobie spokojnie zasychać :D




 Oto kilka z wielu naszych zebranych roślinek.




 






Lato przed nami, więc na pewno będziemy uzupełniać nasz zielnik na bieżąco. Z czasem pewnie wzbogacimy go tez o dokładniejsze informacje o eksponatach.  Zapewne jeszcze kiedyś napiszę tu o naszym Albumie przyrody.

Na szczęście w ogrodzie babci znajduje się jaszcze wiele wspaniałych roślin do zebrania i poznania. 

Taki zielnik to wspaniały sposób jedną z pierwszych lekcji biologi i  rozwijanie w dziecku inteligencji przyrodniczej. Tak więc gdy pogoda dopisuje, ruszajcie na podbój świata flory.

Życzę udanej zabawy.


14 komentarzy :

  1. polecam najpierw suszyć a później wklejać. niestety takie nie wyschną a prędzej spleśnieją- przerobiłam to w podstawówce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzednim komentarzem. Przy takiej ilości roślin wody będzie za dużo i mogą pojawić się grzyby :( Najlepiej suszyć rośliny pomiędzy gazetami, które dobrze by było wymieniać co kilka dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i najlepiej dać na wierzch kilka książek dużych ;)

      Usuń
  3. Właściwie rozumiem - dziecko chętnie szybko zobaczy efekt swoich działań, a suszenie i zmienianie gazet wymaga jednak dłuższego czasu i ogólnie większego zaangażowania, co dla malucha takie łatwe nie jest. Zastanawiałam się, czy raczej nie dać Hani aparatu do ręki, a potem druknąć zdjęcia, ale to jest ryzykowne (już raz aparat walnął w podłoże) i to drukowanie... Wydaje mi się, że taki zeszyt jest mimo wszystko niezłym rozwiązaniem jak na pierwszy raz. Podejrzewam, że po pierwszych zachwytach i tak pójdzie w zapomnienie, zanim spleśnieje, a ziarno zostało posiane i Maluch się przyjrzał roślinkom, poznał nazwy itd.
    PS. Tam gdzie macie zapisane powój, to nie jest powój tylko wyka płotowa. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. Macie rację, że suszyć w zeszycie się nie da. Jednak z Oliwierem nie dałoby rady najpierw zbierać, suszyć i dopiero wklejać do zielnika. Jeszcze jest za mały na tak czasochłonny projekt. Może uda się wyciąć kartki z zeszytu i wysuszyć, gdy minie pierwsza fascynacja a potem odświeżyć zainteresowanie wkładając zebrane skarby do segregatora.
    Zobaczymy... na razie fascynacja zielnikiem jest za duża i Oliwier prawie się z nim nie rozstaje. Dziś wzbogacił się o kolejne osiem eksponatów. Bawiliśmy się tez w ogrodzie w szykanie roślin, które Oliwier ma w zielniku. Okazało się , że synek zna takie, których tatuś nie zna :P, hihih..

    Dzięki Frajda za korektę. Już zmienione. Nie znam się za dobrze na roślinach. Mamy tez taka jedną nie opisaną. Oliwier ją znalazł, ale ani ja ani babcia nie wiemy co to. Może Ty będziesz wiedzieć?
    https://lh4.googleusercontent.com/-YbZw7WTckek/T9OuKVYHeQI/AAAAAAAABOA/mF2DDIA3bRg/s512/P1850184.jpg

    Jeśli chodzi o aparat, to nie to samo. W takim zielniku dziecko może się przekonać jak rośliny pachną, które kują i jaka jest naturalna wielkość liści i kwiatów. Choć ciekawe może być połączenie dwóch technik. Taki zielnik można wzbogacić zdjęciami tej samej rośliny w różnych fazach wzrostu. Można też fotografować owoce, bo ich do zielnika się nie wklei ;P

    Chociaż jeśli chodzi o dziecko i aparat, to jestem jak najbardziej za. Miała nawet o tym pisać. Fakt, że trzeba uważać zwłaszcza jak ma się porządny sprzęt.

    Tak czy siak, nawet jak nam roślinki spleśnieją, w głowie wiadomości zostaną a za rok zrobimy drugi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znowu się zgadzam :) Nawet jak zielnik nie przetrwa, to dla dziecka będzie super sprawa! Robienie zielnika tez mi chodziło po głowie ale powstrzymywało mnie właśnie to suszenie i to, że pewnie zapał dzieciaczka wygaśnie zanim rośliny wyschną :) Ale może dwutorowo tzn taki zeszyt jak ma Oliwier i dodatkowo suszenie tych samych roślin...

      Usuń
    2. Spróbujcie :) Widząc zapał Oliwiera wiem, że warto było. Nawet jeśli zielnik nie przetrwa , coś w głowie zostanie :)

      Usuń
  5. Wydaje mi się, ze to jest stulicha psia. W Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Stulicha_psia

    Nasz sprzęt fotograficzny nie jest super, a przy haninym użytkowaniu robi się coraz to mniej super, mimo to pozwalamy jej na fotografowanie, bo ciągle widzi, jak obydwoje rodzice pstrykają i już połknęła bakcyla i też chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Yyy... Mam doświadczenie w robieniu zielników i każdy chyba(no prawie) wie,że najpierw trzeba zebraną roślinę ususzyć,kładąc ją na gazecie,przykrywając również gazetą(tylko niekolorową). Następnie na wierzch dajemy kilka ciężkich i grubych książek. Właśnie tak roślina ma się SUSZYĆ... Wiadomo,że dla dzieciaka to jest frajda,ale wiadomo też,że takie rośliny(niezasuszone) szybko spleśnieją -.- Najpierw trzeba troszkę poczytać o zielniku, a dopiero potem brać się do roboty...

    OdpowiedzUsuń
  7. dokładnie tak

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie tak

    OdpowiedzUsuń

shareThis