.

1 2 3

poniedziałek, 4 czerwca 2012

W lesie - w sadzie ... czyli podwójna gra planszowa.

napisane przez Agnieszka o godzinie 23:09 2 Komentarze

W tym roku prezent na Dzień Dziecka podzieliliśmy na dwie części. Jeden prezencik wybraliśmy my, rodzice a drugim była wizyta w  sklepy z zabawkami. Oliwier mógł sobie wybrać coś ( co tylko chciał) do 25zł. Synek zdecydował się na dwie rzeczy. Plastikowy telefon i grę planszową :)

Przyznam się, że ten drugi wybór trochę mnie zaskoczył, bo mógł brać cokolwiek. Było to jednak miłe zaskoczenie.

Przy półce z grami synek spędził prawie 20 minut i ostatecznie po przejrzeniu wielu pudełek zdecydował się na dwie gry w jednym czyli "W LESIE, W SADZIE" firmy Alexander.


Oprócz dwustronnej planszy, w pudelku znajdują się cztery pionki, cztery koszyczki, grzybki ( do zmontowania) oraz owoce, a także kostka do gry i instrukcja.

 
Graliśmy już z Oliwierem w proste planszówki własnej roboty. Ciekawym polecam gry,  znaki drogowe oraz wyścigi żółwi (str.22). Jednak nasze gry były dość szybkie. Wystarczyło kilka rzutów kostką by dojść do mety. Oliwier jest niecierpliwy i bardzo żywiołowy, dlatego bałam się, że te gry za szybko go znudzą. Tu jednak czekało mnie miłe zaskoczenie.
Już pierwszego dnia odegraliśmy pod rząd trzy gry "w lesie" i dwie "w sadzie".

      
Widać nauka przy poprzednich, prostych grach, nie poszła w las. Oliwier ślicznie czekał na swoją kolej rzutu kostką i pięknie przestrzegał zasad. Nie było problemu gdy stracił kolejkę ub musiał oddać zebrane grzybki innym graczom. Graliśmy uczciwie i synek raz wygrywał, raz przegrywał i niezależnie od wyniku wszyscy świetnie się bawiliśmy.

 
A teraz ciut więcej o samych grach.
Przygoda "W lesie" to oczywiście zbieranie grzybów, jagód i jeżyn umieszczonych w wyznaczonych miejscach na planszy. Zaczynamy w wyznaczonym miejscu i musimy przejść wyznaczoną trasę gromadząc po drodze jak najwięcej skarbów bo na mecie podlicza się za nie punkty.






Skarby zbieramy do koszyczków w kolorze, jaki sobie uprzednio wybraliśmy :) Grzybki są wstawiany  w otwory w planszy. Tu niestety jest mała wada gry, bo nie są one zbyt dobrze dopasowane i lekkie potrącenie planszy powoduje, że grzybki się przewracają.Przy trzeciej grze z kolei i podskakującym z ekscytacji dzieckiem zaczynało się to robić lekko denerwujące :/
Zbieranie skarbów do koszyka Oliwierowi podobało się najbardziej.

 

Druga strona planszy, to gra "W sadzie".
Tu oczywiście zbieramy owoce. Gra jednak nie ma mety i gramy dotąd, aż wszystkie owoce znajdą się w koszyczkach graczy.

 


Oczywiście gdy stanie się na polach specjalnych, trzeba postępować zgodnie z instrukcją. Czasem traci się kolejkę, czasem owoce wracają na drzewo a czasem zdobywa się dodatkowe. 

 




Gra przeznaczona jest dla dzieci od 4 lat i uważam , że jest to dobry przedział wiekowy ze względu na małe pionki i pola. Młodszym dzieciom mogłoby być trudno samodzielnie poruszać się po planszy.   Gra ma jeszcze jeden istotny plus. Jest to cena. Można ją kupić, na przykład TU za 23zł. My daliśmy tyle samo w sklepie.
Od Dnia Dziecka gramy codziennie. Widać był to trafiony prezent, który w dodatku synek wybrał sobie sam.
Polecam i daję 4,5/5. Pół odjęte za wypadające grzybki.

 


2 komentarze :

  1. grzybobranie - tak ta gra nazywala się za moich czasów ;-)
    a tak na powaznie to przypominaja mi sie letnie wakacje spedzone w ciemej bibliotece nad ta gra :-) i nad bingo oraz eurobiznes :-)
    pozdr x

    OdpowiedzUsuń
  2. Grzybobranie to teraz nazwa podobnej gry u konkurencyjnej firmy ;D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

shareThis