.

1 2 3

czwartek, 31 maja 2012

Paluszkowa Rodzinka

napisane przez Urwiskowo o godzinie 22:34 1 Komentarz

Dziś stanęłam przed nie lada wyzwaniem. W poczekalni u alergologa musieliśmy odczekać 1,5 godziny na swoją kolej. Książki, które ze sobą wzięliśmy - przeczytane. Zabawki w poczekalni - obejrzane. Nuda zaczęła doskwierać , tak więc trzeba było ratować sytuację.

Z pomocą przyszedł nam zwykły długopis, który przeważnie mam w torebce a zainspirowała mnie książka "Paluszki", o której już pisałam i która towarzyszyła nam również dziś.

Tak powstała Paluszkowa rodzinka.


Na rączce synka była piątka dzieci a na mojej mamusia i tatuś. 
Zabawa tak się spodobała, że Oliwier nie chciał jej przerywać, by wejść do gabinetu. 

W domu przypomniało się o Paluszkowej Rodzince  i rysowaliśmy ja jeszcze raz, bo stara się zmyła.






Odgrywaliśmy sobie różne scenki z życia rodzinki i świetnie się bawiliśmy. Nie wiadomo kiedy czas zleciał.

Zabawa sprawdzi się również w podróży lub zwyczajnych chwil "nudzimisie" . Wystarczy tylko mieć coś do pisania pod ręką.





Duże szlaczki - wstęp do pisania i kolorowanki

napisane przez Agnieszka o godzinie 08:00 Podziel się swoją opinią

Jakiś czas temu pisałam o książkach dla dzieci "POŁĄCZ KROPKI I POKOLORUJ", a także "GRAFIKA DLA SMYKA" . Całkiem niedawno wpadła mi w kiosku w ręce podobna książeczka, "DUŻE SZLACZKI Wstęp do pisania i kolorowanki". Wiedząc, że Oliwier szlaczków nie lubi zastanawiałam się czy ją brać czy nie, ale cena 4.99zł zadecydowała. Doszłam do wniosku, że jeśli nawet synek jej nie tknie, to nie są to jakieś wielkie pieniądze by nie zaryzykować.



Jak się okazało Oliwier nie tylko ja tknął, ale udaje mi się go co kilka dni namówić by zrobił po kilka zadań. 


W książce znajdują się 24 strony ze szlaczkami, rysunkami do uzupełnienia i kolorowankami. Najpierw rysuje się po dużym, niebieskim śladzie uzupełniając obrazek. Następnie jest mały szlaczek z cienkim śladem do poprawienia. Oczywiście obrazek powinno się pokolorować, ale to u nas póki co nie do przejścia. 





Bardzo ciekawa i w dobrej cenie pozycja Wydawnictwa WILGA do wyrabiania ręki dziecka.
Z serii są też duże kropki do łączenia dla 2-3 latków i szlaczki dla 5-cio latków.

Polecam



środa, 30 maja 2012

art 56 kw - Organizowanie publicznych zbiórek ofiar - Czy naprawdę warto pomagać ?

napisane przez Agnieszka o godzinie 23:09 14 Komentarzy

Do tej pory nie wykorzystywałam Urwiskowa do wyrażania moich poglądów nie związanych z tematyką bloga, zwłaszcza politycznych. 
Tym razem sprawa mnie tak poruszyła, że nie jestem w stanie o niczym innym myśleć. Los dzieci chorych i potrzebujących jest mi szczególnie bliski ze względów osobistych. Wiem jak kosztowne są rehabilitacji, wizyty u specjalistów, sprzęty i akcesoria niezbędne by dzieciom pomóc normalnie żyć.


Wiele w sieci jest blogów, gdzie rodzice piszą o swych potrzebujących dzieciach i proszą o wsparcie w leczeniu. Ale czy wiecie, że w naszym kraju JEST TO NIELEGALNE !!!

Jak  mówi art.56 KW. dotyczący organizowania publicznych zbiórek ofiar:
§ 1. Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny.

§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

§ 3. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki przeprowadzonej wbrew warunkom zezwolenia, orzeka się zaś ich przepadek gdy zbiórkę przeprowadzono bez zezwolenia.

§ 4. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki pieniądze.

§ 5. Przedmioty, co do których orzeczono przepadek należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej.
Dotyczy to się także umieszczania na blogach prośby o wsparcie, przekazywanie datków, czy zbierania 1% podatku.

Każdy rodzic dziecka w potrzebie chwyta się czego może a tu takie kłody pod nogi. Gdyby jeszcze nasze państwo, które przestrzega tego prawa, było w stanie właściwie zadbać o wszystkie potrzebujące dzieci. Gdyby mogło zapewnić im to czego potrzebują by normalnie żyć a nie tylko wegetować, byłabym skłonna zrozumieć. Ale w takiej sytuacji... absurd prawny powoduje jedynie moje wielkie oburzenie i poczucie niesprawiedliwości.

Doświadczają tej niesprawiedliwości na własnej skórze najbliżsi Kubusia chorego na autyzm. O całej sprawie jaka się przeciw nim toczy w prokuraturze pisze babcia chłopca na swoim blogu - Pamiętnik Babci Kubusia. Ktoś "życzliwy" na nich doniósł , że właśnie takową zbiórkę na blogu prowadzą.


Babcia Kubusia napisała list otwarty do Pana Ministra Spraw Wewnętrznych . Pozwolę go sobie poniżej przytoczyć (źródło).



 Bydgoszcz, 25.05.2012 r.
Małgorzata Klemczak
XXXXXXXXXXXX
Pan Minister
MINISTERSTWO SPRAW WEWNĘTRZNYCH
ul. Stefana Batorego 5
02-591 Warszawa
LIST OTWARTY
Szanowny Panie Ministrze,

W imieniu swoim, jak i tysięcy obywateli  naszego kraju – Polski składam wniosek o nowelizację USTAWY z dnia 15 marca 1933 r. o zbiórkach publicznych. (Dz. U. z dnia 31 marca 1933 r.)

Oświadczam, iż zapoznałam się z informacją dotyczącą trybu składania skarg i wniosków w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych ze strony internetowej Ministerstwa :
„Przedmiotem WNIOSKÓW mogą być w szczególności, dotyczące Ministerstwa Spraw Wewnętrznych lub organów i jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez Ministra Spraw Wewnętrznych, sprawy ulepszenia organizacji, wzmocnienia praworządności, usprawnienia pracy i zapobiegania nadużyciom, ochrony własności, czy lepszego zaspokajania potrzeb ludności”.
Tryb przygotowania, uchwalenia , dalej wdrożenia Ustaw jest procesem złożonym.
Pozwolę sobie zacytować  ze źródeł ogólnodostępnych tryb powstania Ustawy ze wskazaniem istotnych aspektów:
Ustawy uchwala się w specyficznej procedurze. Jest ona określona przez Konstytucję RP jak również przez regulaminy Sejmu i Senatu (..)
Inicjatywa ustawodawcza ,to uprawnienie określonego podmiotu do przedkładania władzy prawodawczej projektów ustaw. Według Konstytucji RP prawo takie przysługuje:
Posłom (15 posłom lub komisji sejmowej), Senatowi (uchwała Senatu o wniesienie inicjatywy ustawodawczej), Prezydentowi RP, Radzie Ministrów, grupie co najmniej 100 tyś. obywateli mających czynne prawo wyborcze.
Projekt ustawy składa się do laski marszałkowskiej(..)
Pierwsze czytanie odbywa się albo na posiedzeniu Sejmu lub w komisji. Istnieją jednak projekty ustaw, które bezwzględnie musza być rozpatrywane na posiedzeniu Sejmu (projekt ustawy o zmianie konstytucji, projekt ustawy budżetowej, projekty kodeksów, projekty wniesione przez grupę co najmniej 100 tyś obywateli)(..)
Kolejność dalszych prac zależy od uchwały Senatu. Jeżeli Senat przyjął ustawę, to Marszałek Sejmu przedstawia ją Prezydentowi RP do podpisu. Gdy natomiast zgłosił poprawki, albo gdy odrzucił ustawę wtedy prace wracają do Sejmu(..)
Ustawa wchodzi w życie dopiero po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. Wejście w życie następuje 14 dni po ogłoszeniu ustawy. Można jednak w ustawie wydłużyć ten okres (vacatio legis).(..)

Panie Ministrze,

Miliony obywateli naszego kraju wręcz z niedowierzaniem wczytuje się w datę uchwalenia Ustawy – 15.03.1933 r. W tym czasie Prezydentem był Ignacy Mościcki, Prezesem Rady Ministrów Janusz Jędrzejewicz. Od czasu uchwalenia Ustawy upłynął okres 79 lat.
 W 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa . Nikt w tamtych latach nie mógł przewidzieć dalszego losu ludności w krajach objętych działaniami wojennymi .
Od dnia uchwalenia Ustawy na świecie, w naszym kraju nastąpiło wiele zmian nie tylko ustrojowych , nade wszystko toczy się rozwój cywilizacji .
Parlamentarzyści w 1933 roku nie przewidywali zapewne, że nastanie era komputeryzacji , możliwości komunikacji elektronicznej itd.
Wobec tejże Ustawy powstają Uchwały, Rozporządzenia, kodeksy ,które mają mniejszą wymowę prawną od dokumentu zasadniczego . Treści Rozporządzeń, Uchwał konstruowanych przez kolejnych parlamentarzystów w wielu przypadkach kłócą się z zapisem w Akcie podstawowym . 
Tego faktu nie rozumiem , jak i rzesza obywateli naszego kraju.  Zapis przedmiotowej Ustawy jest regulacją praw osób najsłabszych, którzy z różnych przyczyn zmuszeni są do sięgania po pomoc w wielu formach.
Zapis z Ustawy definiuje pojęcie zbiórki publicznej:
1. ZBIÓRKA PUBLICZNA
Art. 1 „To wszelkie publiczne zbieranie ofiar(wszelkie dobrowolne świadczenie) w gotówce lub naturze na pewien z góry określony cel. Za zbiórkę publiczną mogą więc zostać uznane wszelkiego rodzaju apele o składanie dobrowolnych datków na rzecz wskazanych w apelu podmiotów, skierowanie do bliżej nieokreślonych adresatów”.
Art. 5. (4) Minister właściwy do spraw wewnętrznych określi, w drodze rozporządzenia, sposoby przeprowadzania zbiórek publicznych i zakres kontroli nad ich przeprowadzaniem, uwzględniając zwłaszcza potrzebę zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa zbieranych ofiar. Rozporządzenie określi w szczególności formy prowadzenia zbiórek publicznych, miejsca ich prowadzenia, niezbędne dane, jakie powinien zawierać plan przeprowadzania zbiórki, sposoby sporządzania dokumentacji dotyczącej przebiegu akcji zbiórkowej, wymogi, jakim powinna odpowiadać legitymacja osoby przeprowadzającej zbiórkę publiczną, oraz niezbędne informacje, jakie powinno zawierać publiczne ogłoszenie wyników zbiórki.
Kolejne definicje o zbiórkach publicznych :
SPOSOBY OGŁASZANIA ZBIÓREK
Zbiórki publiczne (wszelkie apele o datki skierowane do szerokiego kręgu odbiorców) mogą być ogłaszane:
- na łamach dzienników i czasopism,
- na antenie radiowej/telewizyjnej (również w Telegazecie),
- w Internecie,
- na plakatach,
-przez rozdawanie ulotek.
 MIEJSCE PRZEPROWADZANIA
a) na wolnym powietrzu,
b) wewnątrz pomieszczeń,
c) w obiektach publicznych,
d) w obiektach prywatnych za zgodą właścicieli tych obiektów,
- w urzędach administracji publicznej,
-na terenie szkół i placówek oświatowych,
- na terenach i obiektach pozostających w zarządzie, podległości lub pod nadzorem Ministra Obrony Narodowej lub ministra właściwego do spraw wewnętrznych.
Sprzeczne zapisy , brak czytelnych objaśnień wprowadza ogromną dezorganizację w życiu społecznym.  Przykre doświadczenia związane z mylnie pojętą interpretacją przepisów dotykają nade wszystko osoby biedne, chore , najsłabsze ogniwo w społeczeństwie.
Stając w obronie właśnie tych najsłabszych, w kręgu którym i ja funkcjonuję składam wniosek wobec prawa mi nadanego , to jest „ lepszego zaspokajania potrzeb ludności”.
Jestem babcią dziecka z zaburzeniem autyzmu . W 2010 roku  założyłam bloga. Administruję stronę, na której opisuję los mojego wnuka, moich dzieci, mojej Rodziny. Tematyka poruszana na zapisanych kartach , to opis walki o dziecko, które ma splątany umysł . Przybliżam problemy trwania u boku osób cierpiących , losu bezbronnych dzieci, dorosłych.  Obarczeni swoim cierpieniem chcieliby żyć w warunkach pozwalających na normalną egzystencję . Internet daje ogromne możliwości w pozyskiwaniu wiedzy w każdym temacie. Daje też możliwości wzajemnej komunikacji z osobami z różnych miejsc w kraju, na świecie.
Pozyskiwanie informacji w takiej formie jest  często jedynym źródłem dotarcia do rzeszy osób , które są zainteresowane daną tematyką .
Blogi chorych dzieci, osób dorosłych obrazują bolesną rzeczywistość tułaczki zmęczonych cierpieniem ludzi. Bardzo często pojawiają się apele o pilnych potrzebach w danej chwili dla chorego dziecka , dorosłego.
W tym miejscu pojawia się problem i pytanie, czy ten KRZYK o POMOC odebrać jako zwyczajny APEL  osoby, która prosi licząc na dobro potencjalnego darczyńcy , czy też kwalifikować fakt jako zbiórkę publiczną ?
Tysiące administratorów blogów , których tematem jest choroba własna, osoby bliskiej zwyczajnie opisują swoje potrzeby . Ktoś apeluje o oddanie krwi dziecku, bowiem szpital nie dysponuje tym darem. Do apelu włącza się grupa osób . Dziecko, dzięki takiej spontanicznej akcji zostaje uratowane. Pytanie – czy to jest zbiórka publiczna? Wszak osoby , które kierują ten apel nie mają zgody administracji państwowej. Jesteśmy podmiotami fizycznymi, nie zrzeszonymi. W nagłych chwilach stosowanie się do nałożonych przepisów nie znajduje najmniejszego sensu.
Tysiące osób należy do różnych Fundacji. Chwała Państwu za to, że takie podmioty funkcjonują. Rodzice chorych dzieci, osoby dorosłe naznaczone schorzeniem posiadają zazwyczaj subkonta w Fundacji, gdzie gromadzone są środki pozyskane od darczyńców .
Zabieganie o potencjalnego darczyńcę , który przekaże np. 1% podatku od dochodu spoczywa już na chorym, jego bliskich. To my roznosimy ulotki ze wskazanie numeru konta , na które można przekazać 1 % na konto Fundacji . Publikowane są apele w formie ulotek, plakatów , apele widnieją na blogach. Jesteśmy podmiotami fizycznymi, nie mamy pozwolenia na taką zbiórkę wobec obowiązujących przepisów . Czy to jest zbiórka publiczna na rzecz innego podmiotu  dozwolona jest prawem, czy też nie ? Nie mamy statusu wolontariuszy, osób uprawnionych. Apelujemy, bo takie są wymogi Fundacji, iż to bliscy docierają do darczyńców . W przypadku bierności ze strony bliskich na subkonto nie wpłynęłaby złotówka , bowiem darczyńcy nie mają wiedzy, kto, co potrzebuje . Oficjalnie taka forma jest dopuszczona , nikt nie został postawiony w stan obwinienia za łamanie prawa .
 Forma jest dopuszczona prawem niepisanym, a moralnym, na które państwo wyraża zgodę, za co możemy tylko złożyć podziękowanie.
Kontrowersje wokół zapisu z Ustawy, Rozporządzeń spisanych w myśl Aktu podstawowego powstają w sytuacjach, kiedy Rodzice, bliscy apelują o pomoc w różnych potrzebach na rzecz swojego dziecka, osoby bliskiej na blogach przez siebie administrowanych .
W tym miejscu całkowicie gubimy się w gąszczu przepisów, które nie są w dzisiejszej dobie adekwatne do realiów życia w społeczeństwie.
W naszym kraju jest miejsce dla osób zdrowych, sprawnych fizycznie, psychicznie , czynnych zawodowo. Jest też miejsce dla osób mało doskonałych , które nęka ból, cierpienie, są chorzy, ułomni, biedni . Opieka nad tymi najsłabszymi pozostawia wiele do życzenia.
Przykro nam , że w dramatach jednostek tak często przepisy stanowione przez państwo pogrążają obywateli . Społeczeństwo w wielu przypadkach samo koordynuje pewne działania, których celem jest stanowienie opieki silniejszych nad słabszymi. Silniejszych w zasoby materialne , organizacyjne , z potencjałem wiedzy w wielu obszarach , którzy chętnie niosą pomoc słabszym .
Wobec przepisów ww. Ustawy, Rozporządzeń w sprawach  regulujących pojęcie zbiórki publicznej coraz częściej w mojej ocenie dochodzi do nadinterpretacji przepisów, mylnego pojmowania przepisów prawa przez podmioty administracji państwowej, organy ścigania, osoby fizyczne .
Jestem osobą ogromnie zaangażowaną w proces terapii, leczenia mojego wnuka z zaburzeniem autyzmu. W sposób emocjonalny podchodzę do każdej osoby , będącej w potrzebie , osoby słabszej . Trud, praca, całkowite oddanie wobec dziecka stanowi cel nadrzędny w moim życiu. Ten trud nade wszystko spoczywa na moich dzieciach, które sprawują opiekę wprost nad swoim dzieckiem. Wspieram ich jak tylko potrafię zmierzając do ukształtowania umysłu mojego wnuka, który – głęboko w to wierzę, za kilkanaście lat będzie mógł egzystować w środowisku samodzielnie .
Bierność wobec problemu tak bolesnego, który nagle wtargnął w życie mojej Rodziny skutkowałaby zapewne tym, iż za czas jakiś żadna forma leczenia, terapii nie usprawniłaby mojego wnuka.
Byłby człowiekiem głęboko upośledzonym , bez możliwości egzystencji w zdrowym świecie .
W sposób identyczny inwestuje swój trud , zaangażowanie miliony osób , które zostały dotknięte przez los w sposób tożsamy.
Walczą o przyszłość bliskich w różny sposób, który może choćby rodzić nadzieję na godne życie bieżące, przyszłe.
W tej walce napotykamy na bariery , których nie potrafimy czasami przeskoczyć .

Szanowny Panie Ministrze,

Za ten trud, wysiłek, pytania , jak pomóc dziecku osobiście ja, jak i moje dzieci  staliśmy się ofiarą wobec przepisów Ustawy z 1933 r. , spisanych pod jej wytyczne Rozporządzenia.
Na blogu, którym administruję od trzech lat przez okres kilku miesięcy był umieszczony numer konta bankowego moich dzieci . Uczyniłam to na prośbę moich wirtualnych Przyjaciół, którzy tak bardzo wspierają nas w tej tułaczce . Niewielkie kwoty, który miały wpływać na konto, to znak bliskości, solidarności z nami .
W miesiącu marcu tego roku osoba  złożyła doniesienie prawdopodobnie na adres MSW , iż publikując numer konta prowadzę zbiórkę publiczną na rzecz mojego wnuka. W niniejszej sprawie toczy się jeszcze postępowanie nadzorowane przez organy ścigania na wniosek MSW .
 Postawiono nam zarzut  z Art. 56 KW w brzmieniu :
Art. 56. § 1. Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny.
§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
§ 3. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki przeprowadzonej wbrew warunkom zezwolenia, orzeka się zaś ich przepadek gdy zbiórkę przeprowadzono bez zezwolenia.
§ 4. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki pieniądze.
§ 5. Przedmioty, co do których orzeczono przepadek, należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej.
Z uzyskanej informacji wynika, iż  doniesienie złożyła osoba anonimowa.
Wskazuję , iż w tym przypadku postępowanie nie powinno zostać wszczęte , skoro jest to doniesienie bez danych osobowych osoby, która nas zwyczajnie pomówiła.
Mówi o tym :Zgodnie z § 8 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 stycznia 2002 r. w sprawie organizacji  przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków, skargi i wnioski niezawierające imienia i nazwiska oraz adresu osoby wnoszącej sprawę pozostawione zostaną bez rozpoznania”.
Nie będę zagłębiała się w sprawę wobec osoby, która czynu tego dokonała oraz faktu, że dochodzenie zostało wszczęte . Toczy się i oczekujemy na ostateczny wynik w sprawie.
W tym samym trybie prowadzone są coraz częściej postępowania wobec osób, które zamieszczają apele, prośby o pomoc . Lustracji, dodatkowym obciążeniom psychicznym poddawani są najsłabsi obywatele w  kraju . Wnioskuję, iż osoby, które zwyczajnie nie mają swoich problemów sycą się wręcz w chorobliwy sposób tworzeniem problemów bardzo poważnych wobec grupy osób, która toczy heroiczne walki o los swoich bliskich . Starcie z organami ścigania wobec zarzutu z art. 56 KW do łatwych nie należy. Pytanie –dlaczego ?
Pytam w Liście Otwartym, który kieruję na adres Ministerstwa , kiedy nastąpi regulacja prawna w zakresie jednoznacznej definicji zbiórki publicznej, jej ograniczeń .
Twórcy Ustawy w 1933 r. nie przewidywali zapewne, że solidarność w społeczeństwie będzie przybierała różne formy . Nie przewidywali, iż zdezorientowani obywatele kraju po 79 latach od publikacji Ustawy zaczną tworzyć swoje kręgi dobra z zamiarem pomocy wzajemnej.
Nie przewidywali siły przebicia ze swoimi potrzebami w masowym przekazie poprzez Internet .
Wobec tych przepisów musiałabym jednocześnie spełnić trzy przesłanki, które mogłyby mnie obciążać wobec Art. 56 KW.
-apel publiczny
- założenie specjalnego konta na dany cel
-  zbiórka w gotówce lub naturze.
Na blogu widniał apel , który odczytać mogła każda osoba. Był to apel publiczny – potwierdzam .
Numer konta bankowego był bieżącym kontem moich dzieci, nie kontem specjalnie założonym  w danym celu  .
 Na to konto wpływały środki od moich Przyjaciół w niewielkich kwotach .
 Były to przelewy z konta , na konto, tym samym nie był to obrót gotówkowy, a bezgotówkowy drogą elektronicznego przekazu.
Definicja zbiórki publicznej poprzez zbieranie ofiar w gotówce lub w naturze odnosi się do obrotu gotówkowego, a nie bezgotówkowego.
Dzięki temu, iż kilkadziesiąt lat decydenci nie poddali nowelizacji Ustawy społeczeństwo ponosi karę .

W przedmiotowym Liście przytaczam tryb powstania Ustawy celowo.
„Ustawy uchwala się w specyficznej procedurze. Jest ona określona przez Konstytucję RP jak również przez regulaminy Sejmu i Senatu (..)
Inicjatywa ustawodawcza to uprawnienie określonego podmiotu do przedkładania władzy prawodawczej projektów ustaw. Według Konstytucji RP prawo takie przysługuje:
Posłom (15 posłom lub komisji sejmowej),
Senatowi (uchwała Senatu o wniesienie inicjatywy ustawodawczej),
Prezydentowi RP,
Radzie Ministrów,
Grupie co najmniej 100 tyś. obywateli mających czynne prawo wyborcze.”

Jestem obywatelem tego kraju , posiadam czynne prawo wyborcze . Oświadczam, że przeszło 100 000 obywateli w naszym kraju poprzez moje argumenty, iż w tym obszarze prawo jest  wręcz archaiczne . W dzisiejszej dobie państwo powinno popierać inicjatywy obywateli, którzy wzajemnie chcą się wspierać.  Pomoc ze strony państwa jest  w wielu przypadkach ograniczona wobec rzeczywistych potrzeb społeczeństwa.
Ograniczenie, karanie osób, które we własnym zakresie dążą do zaspakajania potrzeb innych bezradnych  godzi w moralne aspekty funkcjonowania .
Nie kwestujemy, nie wychodzimy z potrzebami na ulicę krzycząc przez megafony, czego potrzeba Jasiowi, Ani, Kubusiowi. Wskazujemy potrzeby na swoim blogu do określonej grupy czytelników.
Nikt niczego nie nakazuje, nie żebrze…zwyczajnie wskazuje na  indywidualne potrzeby danej osoby .
Identyczna sytuacja z przytoczeniem numeru konta , na które ktoś może dobrowolnie oddać swoją nadwyżkę w budżecie osobie, której brakuje na lek, jedzenie, środki czystości.
Czy takie formy traktować jako darowiznę, pomocną dłoń, czy zbiórkę publiczną, na którą trzeba mieć pozwolenie nadane przez organy administracji państwowej ?
 Nikt w podtekstach nie zamierza czerpać korzyści majątkowych , nikt nie prosi o luksusy…Prośby tyczą  potrzeb bieżących  osób, które same nie dadzą rady  pozyskać darów w naturze, gotówce.
Refundacje  poniesionych kosztów z  Fundacji są ściśle przypisane do danych usług, leków itd.
Fundacje bardzo często nie pokryją kosztów zakupu pomocy dydaktycznych, które są niezbędne w procesie leczenia . Prośba o nowy wózek dla niepełnosprawnego dziecka, bowiem stary już nie nadaje się do użytku w formie apelu na blogu jest zbiórką publiczną, czy też nie?
Może inny Rodzic ma taki wózek , stoi w piwnicy…Swojego syna już pożegnali na tym świecie, bo przegrał z chorobą.
Chętnie poratują inne dziecko . Czy to jest przestępstwo?

Panie Ministrze,

Nastał czas, aby w sposób czytelny , jasny i przejrzysty  Ustawa z 1933 r. została skonstruowana do obecnej sytuacji  .  Poprzednie Rządy zaniedbały w pełni potrzeby osób najsłabszych .
szę w swoim imieniu oraz imieniu  zrozpaczonych osób, które  tak i ja zostały poddane osądowi  przez organy ścigania . Proszę o wyjaśnienie, czy wskazanie potrzeby danej osoby na blogu jest wykroczeniem podlegającym ukaraniu Wyrokiem Sądu ?
Trwająca dezorientacja  wpływa bardzo  stresująco na osoby, które prowadzą blogi osób chorych.
Obawiają się pisać jak bardzo im trudno , jak strasznie ciężko się żyje . Można utrzymywać wartości moralne – dzielenie się w potrzebie. Jedni mają, chcą się podzielić…potrzebujący proszą. To łańcuch dobra, który nigdy w życiu nie powinien zostać przerwany.
Proszę o poinformowanie  mojej osoby, która dalej przekaże informacje  publicznie , czy możemy oczekiwać ze strony Rządu, Pana Ministra zajęcia się tematem tak trudnym.
W chwili obecnej tylko proszę o odpowiedź  na pytania zawarte w tym tekście , nade wszystko w przedmiocie :
- czy wskazanie bieżących potrzeb chorego dziecka , osoby dorosłej , prośba o pomoc  w ich pozyskaniu zamieszczona na blogu jest  zbiórką publiczną , czy następuje kolizja z prawem wobec
- czy zamieszczenie prywatnego numeru konta na blogu chorego  jest kolizją wobec art. 56 KW ?
- czy wskazanie  materiałów potrzebnych do pracy dydaktycznej z chorym jest kolizją wobec
art. 56 KW ?
- czy wskazanie potrzeby nabycia leku na blogu chorej osoby jest kolizją wobec art. 56 KW ?
- czy wskazanie potrzeby nabycia sprzętu rehabilitacyjnego na blogu osoby chorej jest kolizją wobec art. 56 KW ?
Jednocześnie oświadczam, iż nie mam wiedzy, czy ten List Otwarty publikowany na moim blogu , dalej  przesłany na adres Pana Ministra jest też naruszeniem przepisów prawa karnego, wykroczeniowego.
Skorzystam w tym miejscu z zapisu Art. 30. KK” Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności; jeżeli błąd sprawcy jest nieusprawiedliwiony, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary”.
Oświadczam, że nigdy nie pisałam Listu Otwartego w tej tematyce .

Z poważaniem
 Małgorzata Klemczak
PS. Wyrażam zgodę na publikację Listu Otwartego na blogach osób , w którym tematem jest choroba dziecka, osób bliskich , wszystkich, którym temat tak trudny nie jest obojętny.

Nie wiem jak Wy, ale je nie umiem przejść koło tej sprawy obojętnie. Jak widać w tej mierze nasze polskie prawo kuleje opierając się na ustawie z 1933r. Absurd !

Zamiast uczulać na ludzkie potrzeby,  uczyć że WARTO POMAGAĆ , dowiadujemy się teraz, że pomoc może być karalna!
Gdzie tu logiak!


Owemu "życzliwemu" mimo wszystko nie życzę by kiedykolwiek musiał stawić czoła takim sytuacjom, z jakimi borykają się najbliżsi chorych dzieci. Wierzę jednak, że to co innym w życiu dajemy wraca do nas w dwójnasób i ów życzliwy dostanie od losu to na co zasłużył prędzej czy później, w ten czy inny sposób.


Jeśli powstanie petycja w sprawie zmiany ustawy i trzeba będzie zbierać podpisy, mam nadzieję, że się przyłączycie.


Wybaczcie mi poruszenie tego tematu, nie do końca związanego z tematyką bloga. Wybaczcie mi moje uniesienie, moje emocje i wylanie żali. Wierzę jednak, że nagłaśnianie takich spraw może przyczynić się do zmian w prawie, które nie tylko potrzebującym mogą przynieść pomoc ale i nam, zwykłym ludziom poczucie, że naprawdę WARTO POMAGAĆ!


wtorek, 29 maja 2012

T jak Telefon - cz.1

napisane przez Agnieszka o godzinie 22:57 2 Komentarze

Było już A jak Anglia (TU). Było także Z jak  znaki drogowe ( TU, TU i TU) a teraz zapowiadana litera T. Dlaczego T jak telefon?? Bo telefony to jest to co Oliwier lubi najbardziej. Fascynacja telefonami trwa już od dwóch lat więc litera T musiała być najpierw omówiona na telefonie.

Tą literę Oli umie pisać już od dawna. Chciałam jednak wykorzystać zamiłowanie do telefonów do usprawniania ręki.

Zaczęliśmy delikatnie od wycinania.


Dalej już standardowo. Pisanie. 


Nawet szlaczek na literce T Oliwier chętnie wykonał.


Na sam koniec pierwszej części zostawiłam to czego Oliwier najbardziej nie lubi, czyli kolorowanie.
Bałam się, że się zniechęci ale o dziwo... Dziecko chwyciło za kredki i ...


A oto gotowa praca . Kto by pomyślał, że Oliwier nie lubi kolorowanek.


Oliwier zażyczył sobie wyciąć telefon. Tak mu się spodobało małe dzieło, że poszedł z nim spać, a następnego dnia zabrał ze sobą do przedszkola.




Skoro kolorowanie tak dobrze szło, nie przestaliśmy na tym. 
Kolejnym zadaniem było połączyć kropki i pokolorować obrazek. Oczywiście również telefon.

Wycięcie kolejnego modelu było łatwizną.




Ale telefony to nie tylko same aparaty. To przede wszystkim numer. Zaczęliśmy omawiać sobie te najważniejsze czyli NUMERY ALARMOWE. 


Co prawda Oliwier już wcześniej je znał, ale ponieważ dawno o niech nie rozmawialiśmy, trzeba było zrobić małą powtórkę.





Kolejna partia materiałów już w opracowaniu a na koniec chętnym wszystko udostępnię.


Pozdrawiam 

Rozdawajka - przypominajka :)

napisane przez Agnieszka o godzinie 13:45 Podziel się swoją opinią

Przypominamy o naszej Rozdawajce na Dzień Dziecka.
Możecie zdobyć płyty ŁOBUZIAKÓW.
Szczegóły TU.


A oto pierwszy, oficjalny teledysk do piosenki "Gry Julki" jednej z dwunastu, które znajdziecie na płycie.




PALUSZKI czyli o dziesięciu takich co nigdy się nie nudzą

napisane przez Agnieszka o godzinie 11:01 2 Komentarze

Ostatnio wspominałam o tym, że obydwoje z synkiem, bardzo lubimy książki Renaty Piątkowskiej. Potwierdza to kolejna fascynacja Oliwiera czyli książką "PALUSZKI czyli o dziesięciu takich co nigdy się nie nudzą".


Od kilku dni nie czytamy nic innego. Oliwier w czasie lektury pokazuje co robią paluszki Marcinka z opowiadania i w ten sposób czytanie zamienia się w zabawę. 

Bardzo pogodne opowiadanie, idealne jest dla dzieci w wieku przedszkolnym. Na stronach książki towarzyszymy paluszkom  Marcinka przez cały dzień.  Najpierw zaspane powoli wygrzebują się spod kołdry, potem jedzą śniadanko, następnie idą do przedszkola i tam świetnie się bawią, by w końcu wieczorem złapać smoka za ogon. Paluszki są strasznie zapracowane. Cały czas coś ciekawego robią.

Po lekturze zawsze pytam się Oliwiera, co robiły jego paluszki w przedszkolu i w domu. Synek chętnie opowiada i pokazuj.

Na pewno wielkim plusem, za który Oliwier polubił tę książkę, są duże litery. Może ją sobie czytać sam, gdy mama z sił już opada :)

Ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej świetnie uzupełniają treść.




Na końcu jest też miejsce na paluszki dziecka. Można je odbić lub obrysować i w ten sposób spersonalizować książkę.


Wydawnictwo bis
format: 16,4 x 21,6 cm
stron 32
oprawa: twarda

cena (TU- promocja na Dzień Dziecka) : 15,00 zł


Książka urzekła nie tylko synka, ale i mnie.
Zdecydowanie polecam.


poniedziałek, 28 maja 2012

Znaki drogowe - domowa gra planszowa

napisane przez Agnieszka o godzinie 21:24 Podziel się swoją opinią

Dziś na Facebooku zapytałam Was, czy gracie z dziećmi w gry planszowe.
Zdecydowana większość odpowiedziała, że tak. Bardzo mnie to cieszy bo jestem fanka wszelkiego rodzaju gier planszowych (choć nie tylko).

Ostatnio omawialiśmy sobie z Oliwierem znali drogowe i literę Z. Pisałam o tym TU o TU . Pozostając w temacie drogowym stworzyliśmy własną grę planszową.


Na dużym arkuszu bloku narysowałam drogi i podzieliłam je na pola, na tyle duże by zmieścił się na nich mały samochodzik ( pionek). Wydrukowałam kilka znaków drogowych, które ostatnio Oli poznał i dałam mu do przyklejenia w wybrane pola.



Następnie wzięliśmy pastele i wspólnie pokolorowaliśmy planszę.




Oliwier odszukał trzy niewielkie auta, które stały się pionkami w grze, oraz dużą kostkę z gąbki i już mogliśmy przystąpić do gry :)





Zasady wytyczały znaki. Jeśli stanęło się na polu STOP, traciło się 2 kolejki. Jeśli było to pole UWAGA PIESI, lub UWAGA PRÓG ZWALNIAJĄCY, albo inne ostrzegawcze, traciło się jedną kolejkę, bo trzeba było zwolnić. Znaki nakazu oczywiście mówiły jak należy jechać i w którą stronę skręcić.

Wygrywał tek kto pierwszy dojechał dowolną drogą do mety.

Cały wieczór mieliśmy zapełniony grą. Okazuje się, że chyba Oliwier odziedziczył zamiłowanie do planszówek po mamie :) rundy były dość krótkie , bo i pól do mety nie było wiele , ale za to co chwila słychać było "Jeszcze raz" .

Jeśli nie chce Wam się robić swojej gry, możecie zaopatrzyć się w jeden z wielu gotowych na rynku produktów. Na przykład świetnie memory ze znakami, o którym już wspominałam TU.

Więcej o grach planszowych możecie poczytać w pierwszym wydaniu magazynu URWISKOWO na stronie 20.


Mamy też dla Was KONKURS !!!
Szczegóły również w magazynie.


A dla młodszych dzieci jest również prosta grę planszową , "Wyścigi żółwi",  również naszego autorstwa,  do wydrukowania :D

Miłej gry życzę :)

shareThis