.

1 2 3

środa, 11 kwietnia 2012

Chustonoszenie - moda czy wygoda ?

napisane przez Agnieszka o godzinie 23:51 6 Komentarzy

Dziś tak trochę z innej beczki będzie bo nie o zabawach czy zabawkach ale o noszeniu dzieci w chustach.
Pisząc jakiś czas temu recenzję PORADNIKA DLA ZIELONYCH RODZICÓW, wspomniałam, że jestem za i to właśnie podczas lektury tej książki postanowiłam podzielić się z czytelnikami URWISKOWA moimi doświadczeniami z chustą.
Teraz chustowanie dzieci robi się coraz modniejsze, ale gdy urodził się Oliwier prawie cztery lata temu budziłam w swoim mieście sensację każdym wyjściem na zakupy czy na spacer.
Na szczęście zwolenników tej metody przybywa i jak dla mnie nie tylko dlatego, że jest to modne ale przede wszystkim wygodne :D


My mieliśmy chustę lnianą i sama eksperymentowałam z rodzajami wiązań i wybierałam najwygodniejsze dla nas. Całą instrukcję jak wiązać miałam w specjalnej książeczce dołączonej do chusty.
Jest ich jednak wiele rodzajów i każdy może wybrać co jemu wydaje się wygodne.

Co mi dała chusta i za co ją tak polubiłam ?
  • Gdy Oliwier był mały nie znosił jeździć w wózku. Jechał w nim tylko gdy spał, ale gdy miał otwarte oczy trzeba było go z wózka wyjąć. Nie było mowy by go w wózku uśpić. Tak więc chusta była wybawieniem.
  • Jako, że synek był wcześniakiem, wyjętym z brzucha dwa miesiące przed terminem, obydwoje potrzebowaliśmy tej bliskości. Oli był niedonoszony a ja niedociążona :P Dzięki chuście mieliśmy to czego obydwoje potrzebowaliśmy.
  • Porównując wyjście na zwykłe codzienne zakupy z wózkiem czy z chustą oczywiście chusta wygrywa. O wiele łatwiej jest manewrować między ciasno ustawionymi półkami z małym tobołkiem na brzuchu ( lub plecach) niż w wielką czterokołową landarą ;P
  • Wakacje w górach z Oliwierem były prawdziwą przyjemnością. Z wózkiem zapewne nie zdobylibyśmy tych wszystkich szczytów :D
  • Wspaniałe było również to, że gdy miałam coś do zrobienia nie musiałam zostawiać synka samego w łóżeczku czy na macie. Mógł być ze mną wszędzie. 


Przeciwnicy noszenia dzieci na rękach są również przeciwni noszeniu ich w chustach bo ponoć dziecko się przyzwyczaja i potem chce być ciągle noszone. U nas nie było z tym problemu. Odkąd synek nauczył się przemieszczać , najpierw raczkując potem chodząc, wolał sam zdobywać świat.

Za to chwile jakie razem spędziliśmy, dla mnie bezcenne!

A jakie jest Wasze zdanie na temat chustonoszenia ?


6 komentarzy :

  1. W pełni się zgadzam. Chustowanie nie ma wad. My mamy wyłącznie chusty (wózka nie kupiliśmy i na razie nie zamierzamy).

    Co do "przyzwyczajania". Dziecko ludzkie przyzwyczaja się do noszenia przez 9 miesięcy. Z resztą jako gatunek też jesteśmy "noszeniakami".

    OdpowiedzUsuń
  2. ze wszystkim się zgodzę (my akurat mieliśmy nosidełko) ale na pewno wygodniej jest wrzucić zakupy pod wózek niż tachać i dziecko i zakupy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie popieram sama mam chustę i nie wyobrażam sobie życia bez niej:)) szczególnie przy dwójce dzieci:))

    OdpowiedzUsuń
  4. My kupiliśmy chustę zbyt późno - Julek miał około 10 miesięcy. Mały szybko się jednak przyzwyczaił i mieliśmy trochę czasu żeby chustą się nacieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chusta jest wspaniała!!! Daje nam poczucie bliskości, swobodę, lepszą organizację... Wiem, czym jest wózek, bo przy pierwszym dziecku używałam go na przemian z nosidełkiem (w porównaniu do chusty zbyt sztywne); teraz on dla nas nie istnieje. Dobrze, że o niej wspomniałaś;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ale to bardzo lubiłam nosić Gabrysia w chuście...na szybkie zakupy do pobliskiej Biedronki - bezcenne ;D

    OdpowiedzUsuń

shareThis