.

1 2 3

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

BLOG TYGODNIA - Słowem lukrowane

napisane przez Urwiskowo o godzinie 09:26 4 Komentarze

Ponieważ dziś jest Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich, nasze wyróżnienie wędruje na blog SŁOWEM LUKROWANE, którego tematem są właśnie książki, a może nawet nie tyle książki co literatura.


Jak pisze Małgosia już w nagłówku "Smakujemy książki dziecięce, a potem... lukrujemy bądź doprawiamy dla pełniejszego smaku :)" i właśnie takich smakowitych recenzji możecie się spodziewać po blogu. Są bardzo wyczerpujące i zwracają uwagę na to,co w danej książce jest najistotniejsze. Czyta się je z wielką przyjemnością i lekkością. Oprócz recenzji są tam również informacje o autorach i ciekawostkach ze świata literatury. Choć blog jest stosunkowo młody, to już znajdziecie na niem wiele smakowitych kąsków. Jednym z nich jest również organizowany przez autorkę KONKURS. Zajrzyjcie koniecznie.


Autorka bloga, Małgosia, odpowiedziała na kilka naszych pytań. Zapraszamy na nasz mini wywiad.



Urwiskowe Mamy:  Blog jest o książkach, więc pierwsze pytanie nasuwa się samo. Jakie gatunki literackie, autorów lubisz najbardziej?

Małgorzata Matysek: Łatwiej mi napisać, czego nie lubię. Nie trawię fantasy i science fiction (chyba że pierwiastek fantastyczny jest dobrze umotywowany), nie przepadam też za horrorami. Najczęściej sięgam po literaturę piękną, książki autobiograficzne, wspomnienia. Ostatnio zachwycam się literaturą, gdzie naczelnym tematem jest kuchnia i jedzenie (np. autorstwa Julii Child, Marleny de Blasi itp.). Czasem nie ważna jest dla mnie fabuła, a brzmienie, stylistyka zdań, piękno języka (np. u Brunona Schulza, Isabel Allende); pociąga mnie elokwencja w książkach Stefana Chwina, Pawła Huellego (to gdańszczanie), Antoniego Libery (jego Madame jest fenomenalna!). Lubię reportaże i książki o podróżach (np. pozycje Cejrowskiego; Sudan. Czas bezdechu Konrada Piskały; Zabójca z miasta moreli Witolda Szabłowskiego; warte polecenia są książki wyd. Czarne). Staram się poznawać twórczość autorów z różnych państw i kultur (tak natknęłam się na pisarza pochodzenia afgańskiego Khaleda Hosseini – Chłopiec z latawcem, Tysiąc wspaniałych słońc; Jhumpę Lahiri z Bengalu czy Rani Manicką z Malezji). Lubię też wracać do kryminałów Agaty Christie (przeczytałam wszystkie).

Urwiskowe Mamy: Jakie książki najbardziej lubi Twój Syn?

Małgorzata Matysek: Krzyś, jak na małego chłopca przystało, uwielbia książki o pojazdach budowlanych. Często przed snem ustawia sobie przy łóżku pokaźny stosik książek i potem w skupieniu studiuje każdy szczegół. Przepada za książkami o straży pożarnej, cieszy się, gdy gdzieś na ilustracji wypatrzy samolot lub helikopter. Chętnie wsłuchuje się w książki przygodowe tyczące się codziennych spraw, z którymi sam ma do czynienia. Lubi gry językowe, więc często namawia mnie też na czytanie wierszy. Sporo z jego książkowych fascynacji opisuję właśnie na blogu. Na razie smakujemy wszystkiego po trochu (choć zdarza się, że zamiast powoli przełykać – połykamy).


Urwiskowe Mamy:  Jakie książki z dzieciństwa zapadły Ci najbardziej w pamięć?

Małgorzata Matysek: Niekwestionowaną zwyciężczynią rankingu pozostaje na pewno Astrid Lindgren, której książki mogłam czytać po kilkadziesiąt razy i nigdy nie miałam dość. Do dziś mam mały podniszczony egzemplarz Dzieci z Bullerbyn z dedykacją od koleżanki: „Małgosiu, wprawdzie już moją przeczytałaś, ale tę książkę można czytać po tysiąc razy“. Uwielbiałam wracać do opisów jedzenia, świąt, szwedzkich zwyczajów. Astrid, mimo bardzo trudnego życia, umiała wykrzesać z siebie mnóstwo humoru i ciepła. Madika z Czerwcowego Wzgórza, Karlsson z Dachu, Pippi, Ronja – córka zbójnika, bracia Lwie Serce – wszystkie te postacie na swój sposób czarowały mnie.
Potem była Karolcia i wielkie podwórkowe sekrety. Miałyśmy z koleżanką błękitny koralik, na wzór tego z książki, i zakopywałyśmy go pod szkiełkiem i kwiatkami w nam tylko znanym miejscu.
Zaczytywałam się w Pollyannie, Małych kobietkach, Tajemniczym ogrodzie, Mary Poppins, w całej twórczości Lucy Maud Montgomery. Z polskich autorów, już jak byłam nieco starsza, fascynował mnie Pan Samochodzik Zbigniewa Nienackiego, książki Niziurskiego (do dziś pamiętam dreszczyk na plecach przy lekturze Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa) i Adama Bahdaja. Świetną książką był Długi deszczowy tydzień Jerzego Broszkiewicza. W podstawówce zakochałam się w Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz i ta miłość trwa do dziś. Patrząc z perspektywy czasu, dobrze mają nasze dzieci – książek w bród – nic, tylko przebierać. Wydawnictwa prześcigają się w doborze ilustracji, jakości papieru, druku. Przygodę z samodzielnym czytaniem zaczynałam na początku lat 90., więc i tak trafiłam na boom wydawniczy i bogatą ofertę wydawnictwa „Nasza Księgarnia“. Mój tata do dziś wspomina, jak w latach wcześniejszych, gdy tylko się pojawiły, kupował książki (częstokroć „szkaradełka“), bojąc się, że może jego dzieci nie będą miały kiedyś dostępu do porządnej literatury...


Urwiskowe Mamy: Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?

Małgorzata Matysek: Bloga prowadzę stosunkowo krótko, bo od początku 2012 roku. Wcześniej byłam niejako biernym obserwatorem. W blogowy świat wpadłam na dobre, gdy odkryłam blogi prowadzone przez mamy, dotyczące tego, co robią w domu z własnymi dziećmi. Kopalnia wspaniałych pomysłów wydawała mi się nie do ogarnięcia! Metodą łańcuchową poznawałam potem kolejne ciekawe miejsca w sieci (również te zagraniczne), aż w końcu zaczęło mi się marzyć o własnym kącie i wyjściu poza status „anonimowy“.

Urwiskowe Mamy: Co w prowadzeniu bloga cenisz sobie najbardziej?

Małgorzata Matysek: Przede wszystkim cieszę się, że każdego dnia poznaję nowe blogi i ich autorów. Są dla mnie wielką inspiracją i motywacją do większego skupienia się na moim pisaniu. Wśród blogerów jest masa pasjonatów – jedni robią przepiękne zdjęcia, inni mają talent do robótek ręcznych lub świetnie gotują. Mam swoje ukochane blogi wnętrzarskie, wiem, gdzie zajrzeć, gdy szukam sprawdzonego przepisu na tartę.
Poza tym sama mobilizuję się, by jak najczęściej pisać, czytać, wynajdywać. Poznaję również branżę wydawniczą, jestem na bieżąco z ofertą książkową – robię coś, co mnie pasjonuje!


Życzymy Małgosi wytrwałości w blogowaniu, wielu czytelników i masę wspaniałych książek do zrecenzowania. 


4 komentarze :

  1. Cieszę się, że poznałam "bliżej" autorkę bloga; bo samego bloga znam i podczytuję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie i zapraszam do częstych odwiedzin i... komentowania :)) żebym wiedziała, że ktoś mnie czyta :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za konkurs Blog Tygodnia. dzięki niemu odkrywam i poznaję nowe, ciekawe blogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też :) taki właśnie był zamiar :D
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń

shareThis